Forum Razem-my

Please or Zarejestruj się to create posts and topics.

Trudny wybór

Czasami życie stawia przede mną "trudne wybory"...co by nie zrobić, będzie źle...na co zwrócić wtedy uwagę? Czym się kierować?Co będzie dla mnie najlepsze?...Wiem jedno...za każdy "swój wybór"wcześniej czy później poniosę konsekwencje...

Wydaje mi się, że wiem o czym piszesz "Gościu". Bywa, że mam dni w których tak jakbym szedł znacznie bardziej pod górkę niż zwykle. Napotkane sytuacje stawiają przede mną albo znaki nakazu, albo informujące dające możliwość wyboru, a tym samym wywołują mój sprzeciw, bunt, lub niepewność, obawę, może nawet lęk. Całe moje życie składało się i nada składa z dokonywania wyborów, tych ważnych i tych mniej istotnych (dla mnie). Napisałem DLA MNIE, bo dla kogoś innego ta sama sprawa może mieć nie byle jaką wartość. I tu dla przykładu: Ileż to razy żona pyta mi się - co ugotować jutro na obiad? Przelotnie rzucone pytanie do mnie w chwili, gdy Ja nie mam czasu na Głupoty, gdy mam na głowie znacznie ważniejsze sprawy - ważę np. problem terminu podmiany wody w akwarium!!! Co ugotujesz to zjem! Nie wiem! Ugotuj co chcesz!... Takie są moje pomocne odpowiedzi (nie zawsze, ale są). Od jakiegoś czasu zacząłem na mojej drodze życiowej (z zakrętami) wypatrywać znaków ostrzegawczych. Poważne podejście do informacji, które mi przekazują, pozwala zdjąć nogę z gazu i stawić łagodnie czoło zbliżającemu się "zagrożeniu". Zauważyłem, że takie spokojne "wchodzenie w zakręt" mnie mniej boli i co chyba równie ważne, nikogo nie krzywdzę! Nie jestem alfą czy omegą życiową i pewnie nic nowego, fascynującego nie napiszę, by Ci ulżyć w Twojej kwestii, ale wspomnę jedynie, że żyje mi się lżej, gdy jadę do przodu w zapiętym pasie, z zapasowym kołem, a przede wszystkim Godnie i z uwagą na "Pieszych!" Szerokiej drogi!!! :)

Wybór został dokonany...został wybrany w oparciu o własne sumienie i dobro swoje i rodziny...Wiadomo było że niektórym on się nie spodoba....konsekwencją będzie utrata części "Przyjaciół"...a może oni nigdy nimi nie byli skoro nie potrafili uszanować mojej decyzji? Zresztą nigdy wszystkich się nie zadowoli...Coś za coś...nie można mieć wszystkiego. Jak to mi ktoś ostatnio powiedział"życie bywa brutalne"...ale toczy się dalej...